Bursztyny na pierwszym zdjęciu zdradzają oczywiście miejsce, w którym spędziłam tegoroczną majówkę- polskie morze. Pomysłów na długi weekend było bardzo dużo, ale ostatecznie wybór padł na Trójmiasto, a dokładnie na Gdańsk. Muszę się przyznać że nigdy wcześniej tutaj nie byłam. Raz tylko jako dziecko odwiedziłam z rodzicami Westerplatte i na tym koniec. A że o gdańskiej Starówce naczytałam się wiele dobrego, zdecydowaliśmy się na wyjazd. Pojechaliśmy we wtorek a wróciliśmy w piątek i ani przez minutę nie żałowaliśmy wyboru! Co prawda przez te kilka dni mieliśmy "Trójmiasto w pigułce" i nie wszystko zobaczyliśmy, to i tak wrażenia mam bardzo pozytywne.
Starówka i Główne Miasto w Gdańsku rzeczywiście robią wrażenie- architektura zapiera dech w piersiach (szkoda, że niewiele budynków poza głównymi ulicami jest odnowionych), kamienice są zwyczajnie piękne, a gotyckie zabytki (katedra) sprawiają, że człowiek czuje się maleńki jak żuczek. Tak, jak pisałam- byliśmy tu bardzo krótko, więc wielu rzeczy nie zobaczyliśmy i nie zwiedziliśmy, ale następnym razem się poprawimy.
Odwiedziliśmy także Gdynię, gdzie zwiedziliśmy Dar Pomorza i okręt Błyskawica, byliśmy na sopockim molo, trochę też pospacerowaliśmy po Sopocie, obejrzeliśmy PGE Arena, ale i tak najmilej będziemy wspominać wizytę w ZOO. Głównie ze względu na Zośkę, której wycieczka bardzo się podobała (jej serce podbiły zwłaszcza małpy i surykatki). ZOO jest wielgaśne, jest bardzo dużo zwierząt, wszystko bardzo zadbane, aż się miło spaceruje.
Zdjęć mam baardzo dużo, wybrałam tylko kilka. Jak widać pogoda była przepiękna. Szczerze mówiąć to trochę zazdroszczę mieszkańcom Trójmiasta ilości rozrywek, jakie mają pod nosem. Ale co tam, zawsze można wpaść znowu w odwiedziny! :-)
Ps. Zwyciężczyni mojego Candy- Motylek- wciąż się nie odezwała do mnie. Czekam i czekam...
Serdecznie Was pozdrawiam i obiecuję Wam (i sobie) że będę pisała częściej.