niedziela, 19 lutego 2012

Jest już luty...

Nie pisałam dość długo, głównie dlatego, że i ja i Zosia byłyśmy chore i zupełnie nie mogłam się na niczym skupić. W zasadzie dopiero od wczoraj nie boli mnie gardło i zatoki i mogę uznać, że angina poszła sobie w siną dal. Na początek  zaległe zdjęcie moich kwiatuchów, które w styczniowym poście ledwo się rozwijały. Dziś po ich upojnym zapachu nie ma śladu. A wyglądały przepięknie:


Ostatnio w moim domu jakiś zimowy marazm, nic nie zmieniam, nie przesuwam, nie dodaję dekoracji. Jakoś nie mam ostatnio serca do tego. Czas ucieka mi między palcami, dni krótkie i jakoś tak wychodzi. Bardziej zmieniam siebie niż mieszkanie ;-) Otóż (chyba po raz 1763;)) jestem na diecie ;-) Ale tym razem jest inaczej, lepiej. Nie jestem głodna, czuję się lżejsza, nie mam jakiegoś wielkiego apetytu na słodycze, jednym słowem chyba po raz pierwszy mi się uda osiągnąć mój wielki cel :)) Tak, słowo "wielki" jest tu odpowiednie ;-) Zatem trzymajcie kciuki dziewczyny...
W czasie, kiedy mnie tu nie było moja klasa (czyli moje "szkolne dzieci" :)) miała studniówkę. Było świetnie, młodzież  fajnie się bawiła, ja wytańczyłam się za wszystkie czasy. Szkoda, że takie imprezy są tylko raz na trzy lata (chociaż jak się uczeń postara, to może mieć nie tylko jedną studniówkę ;)) Dostałam od moich dzieciaków piękne tulipany, które stały w wazonie i stały:

Teraz pozostaje wielkie odliczanie do matury i modlenie się, żeby wszystko poszło dobrze. Ja w każdym razie wierzę, że moim uczniom uda się wszystko zdać i będą mieli baardzo długie wakacje :-)
A na koniec miłość mojego życia w akcji:



Pozdrawiam jeszcze zimowo, ale wciąż bardzo ciepło :*


14 komentarze:

  1. Super fotki. Zdrówka życzę.

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten ostatni kwiatek cudny i na każdą porę roku ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, tulipany są boskie :)))

      Usuń
  3. Wesoło i kolorowo u Was. My też mamy już dość chorowanie. Pozdrawiam Was serdecznie!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  4. No i wiosennie się zrobiło bardzo.Trzymam kciuki za dietę, a przecież na studniówki mozesz chodzić co roku, nawet jak nie masz wychowawstwa:)) Mnie to świetnie robiło na odchudzanie:)) Bedzie dobrze, tylko już nie choruj. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale już nie z tą samą klasą ;(( Trafiła mi się fajna grupa :)

      Usuń
  5. Uwielbiam zapach tych kwiatów, jak przechodzę w sklepie koło półek z nimi to zawsze niucham ten aromat. Jak Ami była młodsza to u nas angina czy zapalenie ucha to był chleb powszedni więc znam ten ból i życzę by was wszelkie paskudztwa omijały szerokim łukiem a maturzystom życzę powodzenia i koniak na szczęście w 4 litery.

    OdpowiedzUsuń
  6. widzę, że u Was zabawa na całego! i dobrze. koniec chorowania, trzeba się szykować na przyjście wiosny. pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądziłam, że jesteś nauczycielką. A wiesz, że ja też, oprócz tego, że jest fiorello:-)Też miałam okazję wybawić się 3 lata temu na studniówce, więc wiem jaka to świetna zabawa.
    A co do diety... wiem, że to trudne, ale najlepsze i jedyne dla mnie efekty to sport;-)Trzymam za Ciebie kciuki! Jak podziała, to koniecznie podziel się tą dietą!
    Pozdrawiam Was Dziewczynki serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas, nauczycielek, jest tu w blogowym świecie chyba dużo dużo więcej :)))) Pozdrowionka :))

      Usuń
  8. Cieszę się, że lepiej się czujesz i trzymam kciuki za utrzymanie diety. Ja puki co rzuciłam słodycze. Na resztę przyjdzie później pora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodycze to moja największa zmora :))

      Usuń
  9. ZOŚKA A Z WYSTAJĄCĄ NOGĄ ZA SKRZYNI-REWELACJA:)))MOJA BRATANICA TO TEŻ ZOFIJA...WIDZĘ ,ŻE PODOBNE TEMPERAMENCIKI:))))

    OdpowiedzUsuń