Nie pisałam dość długo, głównie dlatego, że i ja i Zosia byłyśmy chore i zupełnie nie mogłam się na niczym skupić. W zasadzie dopiero od wczoraj nie boli mnie gardło i zatoki i mogę uznać, że angina poszła sobie w siną dal. Na początek zaległe zdjęcie moich kwiatuchów, które w styczniowym poście ledwo się rozwijały. Dziś po ich upojnym zapachu nie ma śladu. A wyglądały przepięknie:
Ostatnio w moim domu jakiś zimowy marazm, nic nie zmieniam, nie przesuwam, nie dodaję dekoracji. Jakoś nie mam ostatnio serca do tego. Czas ucieka mi między palcami, dni krótkie i jakoś tak wychodzi. Bardziej zmieniam siebie niż mieszkanie ;-) Otóż (chyba po raz 1763;)) jestem na diecie ;-) Ale tym razem jest inaczej, lepiej. Nie jestem głodna, czuję się lżejsza, nie mam jakiegoś wielkiego apetytu na słodycze, jednym słowem chyba po raz pierwszy mi się uda osiągnąć mój wielki cel :)) Tak, słowo "wielki" jest tu odpowiednie ;-) Zatem trzymajcie kciuki dziewczyny...
W czasie, kiedy mnie tu nie było moja klasa (czyli moje "szkolne dzieci" :)) miała studniówkę. Było świetnie, młodzież fajnie się bawiła, ja wytańczyłam się za wszystkie czasy. Szkoda, że takie imprezy są tylko raz na trzy lata (chociaż jak się uczeń postara, to może mieć nie tylko jedną studniówkę ;)) Dostałam od moich dzieciaków piękne tulipany, które stały w wazonie i stały:
Teraz pozostaje wielkie odliczanie do matury i modlenie się, żeby wszystko poszło dobrze. Ja w każdym razie wierzę, że moim uczniom uda się wszystko zdać i będą mieli baardzo długie wakacje :-)
A na koniec miłość mojego życia w akcji:
Pozdrawiam jeszcze zimowo, ale wciąż bardzo ciepło :*




Super fotki. Zdrówka życzę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Kasia
Dziękuję :))
UsuńTen ostatni kwiatek cudny i na każdą porę roku ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Zgadza się, tulipany są boskie :)))
UsuńWesoło i kolorowo u Was. My też mamy już dość chorowanie. Pozdrawiam Was serdecznie!
OdpowiedzUsuńIza
No i wiosennie się zrobiło bardzo.Trzymam kciuki za dietę, a przecież na studniówki mozesz chodzić co roku, nawet jak nie masz wychowawstwa:)) Mnie to świetnie robiło na odchudzanie:)) Bedzie dobrze, tylko już nie choruj. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNiby tak, ale już nie z tą samą klasą ;(( Trafiła mi się fajna grupa :)
UsuńUwielbiam zapach tych kwiatów, jak przechodzę w sklepie koło półek z nimi to zawsze niucham ten aromat. Jak Ami była młodsza to u nas angina czy zapalenie ucha to był chleb powszedni więc znam ten ból i życzę by was wszelkie paskudztwa omijały szerokim łukiem a maturzystom życzę powodzenia i koniak na szczęście w 4 litery.
OdpowiedzUsuńwidzę, że u Was zabawa na całego! i dobrze. koniec chorowania, trzeba się szykować na przyjście wiosny. pozdrawiam cieplutko!
OdpowiedzUsuńNie sądziłam, że jesteś nauczycielką. A wiesz, że ja też, oprócz tego, że jest fiorello:-)Też miałam okazję wybawić się 3 lata temu na studniówce, więc wiem jaka to świetna zabawa.
OdpowiedzUsuńA co do diety... wiem, że to trudne, ale najlepsze i jedyne dla mnie efekty to sport;-)Trzymam za Ciebie kciuki! Jak podziała, to koniecznie podziel się tą dietą!
Pozdrawiam Was Dziewczynki serdecznie
Nas, nauczycielek, jest tu w blogowym świecie chyba dużo dużo więcej :)))) Pozdrowionka :))
UsuńCieszę się, że lepiej się czujesz i trzymam kciuki za utrzymanie diety. Ja puki co rzuciłam słodycze. Na resztę przyjdzie później pora.
OdpowiedzUsuńSłodycze to moja największa zmora :))
UsuńZOŚKA A Z WYSTAJĄCĄ NOGĄ ZA SKRZYNI-REWELACJA:)))MOJA BRATANICA TO TEŻ ZOFIJA...WIDZĘ ,ŻE PODOBNE TEMPERAMENCIKI:))))
OdpowiedzUsuń